Trzecia możliwość

1 stycznia 2017

Robert Jesionek

Odwieczna kwestia dotycząca wyższości świąt Wielkiej Nocy nad Bożym Narodzeniem (a może właśnie odwrotnie?) powraca do nas niezmiennie od ponad dwóch tysięcy lat. Odpowiedzi szukają zarówno teologowie i uczeni, jak również dzieci w szkole oraz zestresowany Kowalski robiący przedświąteczne zakupy na bazarze. W głębokim PRL-u odpowiedź na to Wielkie Pytanie nierzadko wyznaczały bieżące trudności, ściślej rzec biorąc – trudności z zaopatrzeniem. Dla wielu ważniejsze były te święta, które stawiały nas przed większym wyzwaniem rynkowym: trudniej było kupić białą kiełbasę i szynkę na wiosnę, niż mak i karpia na zimę. Choć wszyscy pamiętamy, że sytuacja ta zmieniała się zależnie od stanu realizacji planu trzyletniego, przypadającą na dany rok klęskę urodzaju, czy aktualne akcenty w sojuszniczej polityce pierwszego sekretarza.

Oczywiście sprowadzenie świąt do samych zakupów byłoby karygodnym spłyceniem istotny rzeczy. Szukając więc innej odpowiedzi na Wielkie Pytanie, opowiem Państwu krótką historię, która kiedyś nauczyła mnie pokory wobec wielkich wyborów, nauczyła mnie, że tam gdzie stajemy przed dylematem „albo to, albo tamto”, warto czasem poszukać odpowiedzi trzeciej.

Była upalna czerwcowa noc. Wraz z grupą znajomych byłem uczestnikiem miłej wycieczki po górskiej dolinie. Zbliżała się północ, gdy doszliśmy do małej polanki i przed naszymi oczami ukazała się płonąca żywym ogniem ścieżka. W tej samej chwili organizator nocnego spaceru powiedział: „Teraz można zdjąć buty i kontynuować nasz spacer po rozżarzonych węglach”. Moja pierwsza reakcja była o tyle natychmiastowa, co wynikająca z przerażenia: „Nigdy w życiu!”. Jednak organizator nocnego spaceru nie dawał za wygraną, zwrócił się też do mnie wprost: „Nie denerwuj się, pomyśl, ile razy w życiu stawałeś przed trudnym wyborem, który nie zapewniał ci niczego pewnego, a jednak na coś się decydowałeś. Teraz jest podobnie, trzeba tylko dodać mały drobiazg: zapomnieć o wszystkim, co racjonalne, zapomnieć o zasadach i prawach fizyki. Myślisz, że to nierozsądne? A może właśnie to się czasami opłaca! Nie pozwól, by stres był silniejszy od ciebie! Żeby osiągać wielkie cele warto iść drogami, na które decyduje się tylko niewielu. Wygranymi w wielkich sprawach są ci, którzy potrafią porzucić wygodny i utarty sposób myślenia. Słyszałeś na pewno o wielu takich ludziach. I pamiętaj – na ważne decyzje nigdy nie jest za późno”. Owszem, słyszałem o ludziach, którzy tak potrafili, ale pamięć o nich jakoś nie ułatwiała mi wtedy podjęcia decyzji. Co więc zdecydowało, że w końcu zdjąłem buty i ruszyłem po rozżarzonych węglach? Ostatecznym argumentem były słowa mojego znajomego: „Jeśli się boisz, weź za rękę kogoś, kto już wcześniej to zrobił i idź z nim”. Tak właśnie zrobiłem.

Tamtej nocy, stojąc przed wyborem „iść, albo nie iść”, ktoś mądry podpowiedział mi trzecią możliwość, z której skorzystałem. Wiele się wtedy nauczyłem. Także tego, że w życiu warto podejmować wyzwania, które pamięta się, tak jak spacer po rozżarzonych węglach. Dobrze jednak mieć kogoś, kto na tej drodze gotów jest podać ci rękę.

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*